Kanał RSS

Polska jak matrix? W jednym świecie abp Jędraszewski używa mowy nienawiści, a w drugim to biskup niezłomny

0

Sierpień 13, 2019 przez admin

Pewien cokolwiek ekscentryczny szwedzki filozof z Uniwersytetu w Oksfordzie jest przekonany, e wiat, w ktrym yjemy, to nic innego, jak tylko komputerowa symulacja. Co w stylu matrixa z pamitnego filmu sistr Wachowskich. Doskonale i precyzyjnie skonstruowana iluzja.  eby dowie tej z pozoru tylko karkoomnej hipotezy, Nick Bostrom – bo o nim tu mowa – przedstawi argument skadajcy si z trzech segmentw, trzech twierdze, z ktrych co najmniej jedno musi by- zdaniem argumentujcego – prawdziwe.

I ot pierwsze powiada, e kada cywilizacja, ktra osignie pewien stopie zaawansowania technologicznego, bezpowrotnie ginie. Drugie, e cywilizacje, ktre opracuj technologi umoliwiajc generowanie doskonale imitujcych rzeczywisto symulacji – zaludnionych przez samowiadome wirtualne istoty – momentalnie trac czym takim zainteresowanie. Nie tworz takich symulacji, bo nie chc – i kropka. W myl trzeciego natomiast wszyscy yjemy w symulacji.

Bostrom przekonuje, e na 99 procent dwie pierwsze moliwoci s faszywe. Bo niby czemu cywilizacja na okrelonym poziomie zaawansowania koniecznie musiaaby znikn? I niby czemu miaaby nie korzysta z moliwoci, jakie posiada? Zostaje zatem wariant trzeci, ktry z kolei, twierdzi Bostrom, jest na 99 procent jest prawdziwy. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, e yjemy w wiecie wytworzonym sztucznie ni w takim, przy ktrym nie majstrowali adni programici. Rozumowanie jest proste: skoro cywilizacje dysponujce tak technologi nie gin tylko z niej korzystaj, to zapewne wytwarzaj nieskoczenie wiele symulacji. Ergo, jest ich zapewne wicej ni wiatw realnych. Ergo, prawie na pewno yjemy w wirtualnej kreacji.

Polska to matrix?

Brzmi efektownie, prawda? Oczywicie, tak jak w przypadku wszystkich bodaj perswazji filozoficznych, take i w odniesieniu do „trylematu” Bostroma powstao mnstwo kontrargumentw i krytyk. Niezalenie jednak od tego czy cay nasz wszechwiat jest faktycznie produktem jakich komputerowych operacji – coraz bardziej prawdopodobna wydaje mi si teza, e jest nim przynajmniej pewien fragment tego wszechwiata. A mianowicie – Polska.

Nie miewacie czasami wraenia, e polska sfera publiczna czy moe nawet szerzej: polska rzeczywisto spoeczna to krajobraz tak osobliwy, e w zasadzie irrealny? e skala wewntrznego rozdarcia i konfliktu – politycznego, symbolicznego, moralnego – jest tutaj tak gargantuiczna, e doprawdy trudno sobie wyobrazi dlaczego kilkadziesit milionw ludzi yjcych na tym samym obszarze i mwicych tym samym jzykiem miaoby sobie z wasnej woli co podobnego fundowa?

Niewykluczone przy tym, e polska symulacja jest terenem osobliwej gry, w ktrej dwch miertelnie skconych graczy, zmuszonych do wspistnienia na jednej platformie, toczy pomidzy sob nieustajcy bj. Uniwersum tej gry podzielone jest na dwa zupenie osobne wiaty, jako ze sob poczone, jako si, si rzeczy, przenikajce, zarazem jednak stanowice swoje wzajemne zaprzeczenia i kompletnie niepotrafice si skomunikowa.

A moe to efekt dziaania jakiego zoliwego wirusa? Wywoujcego szczeglne objawy – postrzeganie mieszkacw antagonistycznego wiata jako na dobr spraw pozbawione podmiotowoci automaty, pene wycznie zych intencji, funkcjonujce na najniszych moliwych rejestrach, zainteresowane zaspokajaniem swoich prymitywnych dz i potrzeb.

Przesada? Nie wydaje mi si. W kadym razie z ca pewnoci w obu wiatach te same wydarzenia, postacie i treci znacz zupenie co innego i jawi si kompletnie inaczej.

wiat pierwszy

W jednym wiecie – w tym skdind, w ktrym sam mieszkam – Marek Jdraszewski to biskup posugujcy si retoryk brutaln i niesprawiedliw. Dostojnik kocielny, majcy wpyw na rzesze wiernych, ktry w sposb nieodpowiedzialny ongluje sformuowaniami noszcymi wyrane znamiona mowy nienawici. Chuligani, spijajcy mu te sowa z ust, z radoci zakadaj dziki temu kostium obrocw cywilizacji, nagiej przemocy nadaj walor walki o najwysze wartoci.

W tym wiecie Koci katolicki uzurpuje sobie prawo do zdecydowanie nadmiarowego wpywu na ycie publiczne. Usiuje narzuci swoj mitologi ustawodawcom, nakoni politykw, eby pisali prawo zgodnie z jego interesami. W tym wiecie skrajna prawica stanowi realne, a nie wyimaginowane zagroenie, uruchamiany za przez ni dyskurs – zwany „judeosceptycyzmem” – jest jzykiem obficie korzystajcym z klasycznych antysemickich klisz. W tym wiecie relacja pomidzy mow a czynem jest do dobrze zdefiniowana, istnieje w nim wiadomo pynnego continuum, w ktrym wspistniej obok siebie inwektywy i ciosy.

W tym wiecie eutanazja na yczenie jest oczywistym prawem kadego, kto niewyobraalnie cierpi, bez szans na popraw; kochajcy si ludzie tej samej pci s dokadnie w tej samej pozycji wobec pastwa i wobec spoeczestwa, co kochajcy si ludzie przeciwnej pci; a usunicie ciy na bardzo wczesnym etapie, kiedy ani o czowieku, ani o osobie nie ma jeszcze mowy, jest oczywistym prawem kobiety, w ktrej ciele ta cia si rozwija. W tym wiecie panuje przekonanie, e rnorodno jest istotn wartoci, i e nikt nie posiada monopolu na prawd. I e ludzie maj rozmaite wierzenia, wizje wiata, kultury, predylekcje, cechy oraz potrzeby – i wanie dlatego wsplna przestrze, zamieszkiwana przez rnorodnych ludzi o rnorodnych wiatopogldach, powinna by maksymalnie neutralna. adna religia i aden koci nie moe tam zajmowa uprzywilejowanego miejsca.

wiat drugi

W tym drugim wiecie – ktry jest tu obok, i ktry nieustajco przenika si z tym pierwszym – Marek Jdraszewski jest biskupem niezomnym. Bohaterem wasn piersi zasaniajcym zdrowy rdze zachodniej kultury przed hordami tczowych barbarzycw. W tym wiecie ludzie reagujcy na jego sowa z oburzeniem s nosicielami mentalnoci totalitarnej.

W tym wiecie Koci katolicki to ziemskie przedstawicielstwo Stwrcy Wszechwiata – i dlatego goszone przeze pogldy i postulaty s niekwestionowalne oraz nienegocjowalne (a przy okazji take niedowodliwe). W tym wiecie istnieje niewidzialny, ale obiektywny porzdek niezaleny od umowy spoecznej i ludzkiej woli – wyjwszy oczywicie przedstawicieli Kocioa, bo oni dbaj o jego przestrzeganie i maj o nim bezporedni wiedz wprost od Stwrcy Wszechwiata. Istnieje tam zatem moralny i spoeczny ad, w ktrym kobieta jest kobiet, a mczyzna mczyzn, tertium non datur.

Maestwo jest wycznie kompozycj tych dwojga, dzieci za wzrasta mog i powinny jedynie w takim wanie ukadzie. Wszelkie inne konfiguracje, w szczeglnoci zwizki osb tej samej pci, to naruszenie tradycji i obyczajowoci, ktre wszake nie wziy si znikd, przeciwnie, odzwierciedlaj obiektywny zestaw regu ustalony przez Stwrc Wszechwiata.

Przeciwko temu obiektywnemu porzdkowi – a wic i przeciwko samemu Stwrcy oraz jego przedstawicielom i zwolennikom – trwa w tym drugim wiecie wielka ofensywa, prowadzona siami wiata pierwszego. Zamieszkujcy wiat pierwszy ludzie s w oczach mieszkacw wiata drugiego zainteresowani wycznie zaspokajaniem swoich wybujaych dz, pragn ich albo zniszczy, albo zdeprawowa. Na miejsce normalnych maestw zamierzaj wprowadzi dziwaczne konglomeraty cia. Zlikwidowa podzia na pcie. Nauczy dzieci masturbacji.

Tymczasem mieszkacy drugiego wiata ceni sobie spokj i normalno. Chc, eby byo tak jak zawsze. S przywizani do swojej narodowej tosamoci, do historii swojego kraju – i s z niej dumni. Owszem, demokracja jest dla nich istotna, podobnie pluralizm – ale bez przesady. Od woli wikszoci waniejsze s dla nich imponderabilia, o czysto tego przekazu najlepiej dba za Koci katolicki. Inne kultury wzgldnie sobie ceni, ale ze stosownej odlegoci. Najbardziej przywizani s do swojej – i nie chc, eby w niej zanadto miesza. Religia, ojczyzna, rodzina – to s dla nich sprawy najwaniejsze. Skrajna prawica, nacjonalici maszerujcy ulicami, kibole atakujcy marsze rwnoci? Wiadomo, e troch przesadzaj, ale histeryzowanie, e „odradza si faszyzm” to kompletna groteska. Ostatecznie chodzi o obron najwaniejszych wartoci. Odrobin przesady mona w tej sytuacji wybaczy.

Kady z przeciwnego obozu to wrg

Te wiaty praktycznie si ze sob nie stykaj, a w kadym razie stykaj si ze sob coraz mniej. Zwaszcza odkd konflikt pomidzy nimi coraz bardziej si zaostrza, a jego narzdziami staj si cyfrowe media, w tym portale spoecznociowe. Mieszkacy tych wiatw postrzegaj siebie nawzajem jako najwiksze zagroenie. Zmuszeni s y na jednym obszarze, ale dzieli ich coraz wicej, a czy coraz mniej.

Czasami mona odnie wraenie, e widz tych innych wycznie jako kbowisko chaosu, matecznik ciemnych si, zbiorowisko ludzi pozbawionych moralnego kompasu, penych resentymentu i zawici, przemocowych, rozmiowanych w totalitaryzmie. Dlatego wanie to, co w jednym wiecie jest biae, w drugim natychmiast staje si czarne – i odwrotnie. I dlatego wanie coraz mniej miejsca pozostaje na niuanse, na rozmow, na prb wsplnego wyjrzenia poza granice obu wiatw, poza ten dualistyczny matrix.

W stron wsplnej rzeczywistoci, w ktrej by moe wszyscy tak naprawd yj, tylko nie zdaj sobie z tego sprawy, albo kompletnie o tym zapomnieli. A poniewa wsplna rzeczywisto znika im, znika nam, z pola widzenia, bo wszystko permanentnie si rozdwaja – trudno o rzeczow dyskusj na temat rnic. A take na temat tego, jak waciwie ma wyglda przestrze zajmowana wsplnie przez mieszkacw jednego i drugiego wiata. Teoretycznie wiedz oni, e taka przestrze istnieje, ale w praktyce kady yje we wasnej symulacji i jako nie moe uwierzy, e tamci inni te maj podobne potrzeby i emocje. I – wbrew pozorom – dobre intencje.

ywy czowiek, a nie bot

Prawa fizyki s jednak nieubagane i mieszkacy obu wiatw nieustannie si o siebie ocieraj, zderzaj si ze sob, mijaj i natykaj na siebie w najmniej sprzyjajcych okolicznociach. W tej wsplnej rzeczywistoci wszyscy s podatni na zranienie, bezradni wobec chorb, staroci i mierci. Wszyscy obawiaj si jutra, z niepokojem patrz na doniesienia o nadchodzcej katastrofie klimatycznej (nawet mieszkacy wiata, w ktrym uchodzi ona za wymys tych innych, tak naprawd przeczuwaj, e co si wici), pragn dla swoich dzieci spokojnego i szczliwego ycia. Chc kocha i by kochanymi. Nie chc umiera i nie chc cierpie. Na rozmaite sposoby szukaj poczucia stabilnoci i bezpieczestwa. Lkaj si o siebie i o swoich bliskich, i czasami nie umiej tego lku adekwatnie wyrazi.

Moe uwiadomienie sobie tego byoby form zhakowania systemu? Moe osabioby antagonizm, pozwolio nawiza rozmow, zatrzyma wzbierajc po jednej ze stron fal agresji? Moe uatwioby dostrzeenie, e po drugiej stronie – w tym innym, tak bardzo z pozoru obcym i przeraajcym wiecie – wcale nie grupuj si grone awatary, pragnce zniszczy nasz rzeczywisto, tylko ludzie zalknieni i pragncy stabilnoci oraz bezpieczestwa dokadnie tak samo, jak my?

Waciwie – co nam szkodzi sprbowa takiej hakerskiej techniki? Takiej symulacji. To wcale nie oznacza przecie rezygnacji z wartoci, ktre s dla nas wane. Oznacza to wycznie prb zrozumienia i wczucia si w dowiadczenie kogo, kto na razie jawi si nam wycznie jako wrg, jako kto, czyj umys jest dla nas nieprzeniknion zagadk.

Tego rodzaju zrozumienie osiga si jednak najpeniej, kiedy obie strony przyjm zaoenie o tym, e naprzeciwko siebie maj ywego czowieka – tak samo penego lkw i obaw, podatnego na zranienie, prbujcego zorientowa si w popltanej rzeczywistoci. ywego czowieka, a nie pozbawiony podmiotowoci bot.

Post Scriptum. Wbrew pozorom powysza wizja nie jest produktem naiwnego idealizmu. Autor zdaje sobie doskonale spraw, e istniej take ludzie, ktrych podstawowym jzykiem jest – dosowna albo symboliczna – przemoc, i ktrzy nie s zainteresowani adnym dialogiem. Ten wywd po prostu nie jest o nich.

Source Article from http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,25083401,polska-jak-matrix-w-jednym-swiecie-abp-jedraszewski-uzywa-mowy.html

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

0 komentarzy »

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Kategorie

Odnośniki