Kanał RSS

Natalia Gorbaniewska – poetka niezłomna | Niezłomność poetki lirycznej

0

Grudzień 19, 2018 przez admin

Gdyby w centrum Warszawy, nie tylko dzisiaj, ale nawet w stanie wojennym, na demonstracji pojawiło się osiem osób, wszyscy uznaliby to za blamaż. Natomiast w Moskwie w 1968 r. protest na placu Czerwonym z udziałem tylu ludzi był wyjątkowym wydarzeniem. W sierpniu tamtego roku wyrażali oni sprzeciw wobec interwencji zbrojnej ZSRR i innych państw bloku sowieckiego w Czechosłowacji.

Za dziewiątego uczestnika można by uznać trzymiesięcznego synka Natalii Gorbaniewskiej. Dysydentka zabrała go na demonstrację w dziecięcym wózku. Pod materacykiem schowane było prześcieradło z napisem „Za wolność Waszą i Naszą”, które posłużyło jako transparent. Decyzja o udziale w proteście, niezwykle ryzykownym dla matki tak małego dziecka, musiała wynikać z wielkiej determinacji. Wiadomość o wkroczeniu wojsk państw Układu Warszawskiego do Czechosłowacji była dla Gorbaniewskiej bardzo trudnym przeżyciem. „Nagle zadzwonił telefon. Podnoszę słuchawkę. Natasza [tak nazywano ją w Rosji] Gorbaniewska, łkając mówi, że nasze wojska wkroczyły do Czechosłowacji. »Radzieckie czołgi są w Pradze«” – tak poranek 25 sierpnia 1968 r. wspominała Łarisa Bogoraz, również uczestnicząca w demonstracji.

Grupka dysydentów pojawiła się w południe tego dnia na placu Czerwonym z napisami w językach czeskim i rosyjskim potępiającymi interwencję – m.in. „Hańba okupantom” oraz „Niech żyje wolna i niezależna Czechosłowacja”. Uczestnicy protestu zostali bardzo brutalnie potraktowani przez funkcjonariuszy KGB i zatrzymani. Aresztowana nie została jedynie Gorbaniewska, którą potraktowano jako samotną matkę małego dziecka. Mimo to wszczęto wobec niej sprawę sądową. Pozostali zostali skazani i zesłani, jedna osoba trafiła przymusowo do szpitala psychiatrycznego, co było częstą praktyką stosowaną w ZSRR wobec dysydentów.

Tego rodzaju protesty na ogół z założenia mają mieć znaczenie symboliczne. Sukcesem protestujących było to, że sprawę demonstracji udało się nagłośnić. Ogromny udział w rozpowszechnianiu informacji o niej miała Gorbaniewska, która opracowała zbiór materiałów na ten temat „W południe. Sprawa demonstracji 25 sierpnia 1968 roku na Placu Czerwonym”. Ukończyła go latem 1969 r., a następnie zaczęła rozpowszechniać w samizdacie. Przepisała go na maszynie w kilku egzemplarzach, które to z kolei przepisywali kolejni czytelnicy, również w kilku kopiach. Zbiór materiałów szybko ukazał się również za granicą.

Gorbaniewska długo przed tym doświadczała represyjności systemu komunistycznego. W lutym 1957 r. jako studentka została przesłuchana w sprawie ulotek z wierszem dedykowanym Węgrom walczącym w czasie rewolucji 1956 r. Po trzech dobach spędzonych na Łubiance, zastraszona przez funkcjonariuszy, 21-letnia Natalia złożyła zeznania obciążające dwie osoby, które skazano potem na pobyty w łagrze. „Tego grzechu sobie nigdy nie odpuściłam. Ja to w sobie noszę, chociaż nie lubię o tym opowiadać” – wspominała po latach. To trudne doświadczenie nie tylko jej nie złamało, ale wręcz motywowało do wyrażania sprzeciwu w późniejszych latach.

Niezwykle ważna dla Gorbaniewskiej była znajomość z Anną Achmatową, jedną z największych rosyjskich poetek. Natalia przepisała na jej prośbę w kilku kopiach poemat poświęcony ofiarom stalinizmu. Już wcześniej, od końcówki lat 50., Gorbaniewska rozpowszechniała w samizdacie swoje własne wiersze. Współpracowała m.in. z Aleksandrem Ginzburgiem, wydawcą samizdatowego almanachu „Sintaksis”. Kiedy w 1960 r. został on aresztowany, w czasie przesłuchania już nie dała się złamać (podobnie było siedem lat później, gdy Ginzburga znów zamknięto). W drugiej połowie lat 60. Gorbaniewska brała udział w różnych akcjach w obronie represjonowanych rosyjskich dysydentów. Na początku 1968 r. władze przymusowo umieściły ją w szpitalu psychiatrycznym, ale szybko została wypuszczona.

Polska w życiu Gorbaniewskiej zajęła ważne miejsce, choć nie od razu. „Polska to była odtrutka na sowiecką szarość i nudę. Moi rówieśnicy, ci nieliczni, którzy nie mieszkali w zatłoczonych komunalnych mieszkaniach, ale mieli własny pokój, wieszali sobie na ścianach zdjęcia z kolorowych okładek rosyjskojęzycznego miesięcznika »Polsza«” – opowiadała. Sama nauczyła się polskiego, czytając „Przekrój” i słuchając Ewy Demarczyk. Po kilkunastu latach stała się tłumaczką polskiej poezji.

W kwietniu 1968 r. ukazał się pierwszy numer „Kroniki Bieżących Wydarzeń”, słynnego pisma samizdatowego, w którym drobiazgowo dokumentowano represje stosowane przez sowieckie władze. Dziewięć z pierwszych dziesięciu numerów było dziełem Gorbaniewskiej. „Kronikę” charakteryzował wręcz ascetyczny styl. Siergiej Kowalow, jeden z późniejszych redaktorów pisma, tłumaczył: „W »Kronice« nie było ani emocjonalnych opinii, ani ocen, ani nawet uogólnień, zawierała jedynie suche fakty. I właśnie to sprawiało, że każdy kolejny numer był niepodważalnym dowodem na to, że istotna reżimu jest sprzeczna z prawem i człowieczeństwem”.

Wypracowany przez nią sposób demaskowania nieprawości systemu stał się inspiracją dla twórców podobnych niecenzurowanych pism w innych państwach rządzonych wówczas przez komunistów. Formułę tę przyjął „Komunikat” wydawany w Polsce przez Komitet Obrony Robotników oraz „Biuletyn Informacyjny”, którego pierwszy numer Gorbaniewska przetłumaczyła i opublikowała na łamach rosyjskiego emigracyjnego pisma „Kontinent”.

W maju 1969 r. weszła w skład Grupy Inicjatywnej Obrony Praw Człowieka w ZSRR. Pod koniec roku została aresztowana; kilka miesięcy później skierowano ją na przymusowe leczenie do szpitala psychiatrycznego. Gorbaniewska wspominała, że wolałaby spędzić więcej czasu w łagrze niż tam. Na wolności znalazła się dopiero w lutym 1972 r. Nadal uczestniczyła w działaniach ruchu dysydenckiego. W 1974 r. zdecydowała się na emigrację. Wiedziała, że wyjazd pozwoli jej wspierać ruch dysydencki, a jednocześnie uniknąć kolejnych represji. W Paryżu stała się jedną z czołowych postaci rosyjskiej emigracji. Pracowała najpierw jako sekretarz redakcji, a potem redaktor naczelny pisma „Kontinent”. Później związała się z tygodnikiem „Russkaja Mysl”. Obu inicjatywom służyła swoim piórem jako tłumaczka, poetka i publicystka.

Source Article from https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1773718,1,natalia-gorbaniewska–poetka-niezlomna.read?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rss

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

0 komentarzy »

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Kategorie

Odnośniki