Kanał RSS

Jedzenie weganieje | Waga wege

0

Sierpień 26, 2018 przez admin

Gdy w witryny francuskich sklepów mięsnych poleciały kamienie, na polskich forach internetowych z nie mniejszymi emocjami bito się na słowa. O to, co źle rozumiany weganizm może zrobić z człowiekiem. Jeden z tłukących witryny porównał zabójstwo dokonane przez islamskich terrorystów na pracownikach stoiska z mięsem w supermarkecie do miecza sprawiedliwości. „Należało się”, dodał w trakcie procesu sądowego, nim za wandalizm zabrano mu wolność na siedem miesięcy. Co ciekawe, w polskim internecie spierali się głównie sami weganie.

Zjawisko lecących szyb ma dłuższą historię. We Francji już przed dwoma laty chlapano czerwoną farbą witryny i wypisywano hasła o morderstwach. Teraz doszło tłuczenie szkła i owo „należało się”. Cech rzeźniczy zwrócił się do szefa francuskiego MSW o ochronę swoich sklepów, przy okazji skarżąc się na media, ich zdaniem sympatyzujące z weganami.

O Francji było głośno, o Polsce trochę ciszej. A przecież atakowano także witryny sklepów w Łodzi – rozlewając w progach kwas masłowy, by smród zjełczałego masła odstręczał klientów – co zaraz przypomnieli dyskutanci na forach. W Olsztynie do dziś nieujęci sprawcy zapisali na czerwono front restauracji myśliwskiej hasłami o morderstwach. Na gdańskich portalach grasował terrorysta gawędziarz, straszący, kiedy i o której godzinie rozpyli gaz, w którym sklepie mięsnym (co nigdy się nie zdarzyło). W lipcu tego roku dziesięć dużych polskich organizacji zrzeszających rolników i przetwórców podpisało porozumienie o współpracy: trzy organizacje zrzeszające hodowców zwierząt futerkowych, trzy gromadzące największych producentów drobiu, czołowe związki – rybny i mięsny – chcą wspólnie dawać odpór ekologom i obrońcom zwierząt.

Od biznesu do talerza

Jeszcze pięć lat wstecz także w Polsce mało kto w ogóle miał pojęcie, czym jest jarmuż, mało kto odróżniał też weganina (żywiącego się wyłącznie roślinami) od wegetarianina (który dopuszcza jaja i nabiał), a tego ostatniego od jarosza (niejedzącego mięsa, ale jedzącego ryby – choć w tym ostatnim przypadku nie ma zgody co do ostatecznej definicji). Przy czym najszybciej rosnącym trendem jest weganizm: odstawienie nie tylko mięsa, ryb i jajek, ale też mleka i miodu.

Zdecydowało kilka niezależnych, a nakładających się procesów. Pierwszym, najważniejszym, jest powszechniejąca chęć wypisania się ze świata opartego na oszustwie, cwaniactwie i konsumpcji. Zaczęło się około dekady temu, gdy młodsze pokolenie zanegowało mity z pokolenia rodziców i starszego rodzeństwa, że sukces równa się niezależność, jaką dają pieniądze, biały (względnie błękitny) kołnierzyk do pracy i dobre auto w garażu. Dla kolejnego pokolenia sukces zaczął znaczyć wolność, prawo do dysponowania swoim czasem, swoim życiem. Badacze trendów podkreślają, że mało co w ostatniej dekadzie z takim hukiem poleciało na głowę jak zaufanie do autorytetów. Ci pracujący na zlecenie korporacji stracili najwięcej. Masło truje? Margaryna zawiera nikiel? Przez lata obserwowaliśmy podobne dyskusje prowadzone z żarliwością wojny o przetrwanie gatunku, by dojść do konstatacji, że za każdym „odkryciem” czai się czyjś interes. A najbardziej nieuczciwe interesy robiło się od lat właśnie na żywności.

Notabene już w XIX w. podobne obserwacje miał angielski chemik Arthur Hill Hassal, który przebadał wszystkie dostępne w Londynie artykuły spożywcze, by odkryć, że kawę robiono z cykorii i cukru, a korniszony były farbowane trującymi barwnikami z miedzią. Założył wówczas firmę produkującą ekożywność ze sprawdzonych plantacji, ale było na nią o ponad 100 lat za wcześnie i upadła. Tymczasem zjawisko faszerowania jedzenia truciznami dopiero zaczynało się rozkręcać.

Od talerza do religii

Być może trend nakazujący bojkotować żywność z koncernów i szukać naturalniejszych źródeł nie poskutkowałby tak silnym zwrotem ku weganizmowi, gdyby nie drugie zjawisko: sieć. W internecie filmy demaskujące procedery pompowania mięsa szkodliwymi roztworami rozchodzą się równie szybko, jak te ilustrujące bestialstwo, z jakim traktujemy zwierzęta, i pokazujące związki finansowe pomiędzy koncernami spożywczymi, medycznymi itd. Tylko jeden, głośny „What the health” – o stanie zapalnym w organizmie po spożyciu produktów zwierzęcych oraz o produkcji mięsa w Stanach – jest odpowiedzialny za dziesiątki nawróceń na weganizm. Oglądany był „Fat sick and nearly dead” o tym, jak warzywna dieta pozwala odstawić sterydowe leki.

Sporo zamieszania narobił „The Human Experiment Narrated and Executive Produced by Sean Penn”, o chemikaliach używanych w domach i ich szkodliwym wpływie na ludzi (poczynając od niepłodności i wad u dzieci). Na Netflixie można znaleźć całe zbiory takich dokumentów, przywołujących badania naukowe, a z tych wynika, że dieta wegańska nie tylko wydłuża życie, ale też zmniejsza ryzyko wielu chorób.

Tak samo szybko rozchodziły się w sieci filmy pokazujące, jak szkodliwa i drenująca jest ludzka mięsożerność dla planety. W głośnym „Cowspiracy” pokazano wyliczenia, wedle których to produkcja mięsa jest główną przyczyną zanieczyszczeń, wraz z konstatacją, że jeśli człowiek nie zmieni postępowania, w dwa–trzy pokolenia planeta zostanie unicestwiona. Wrażliwość na przyszłość planety, wciąż jeszcze dla wielu niezrozumiała, w młodszym pokoleniu jest już silną emocją. W głównym nurcie Kościoła katolickiego perspektywa wrażliwości na cierpienia zwierząt i planety nie jest obecna, ale dla osób, które mocno przeżyły widok martwych, skatowanych zwierząt, to właśnie moralność hierarchów Kościoła – nakazująca zwierzęta sobie podporządkować – staje się dziś nie do zaakceptowania. I tak ekologia, oparta na szacunku dla Ziemi, też okazała się mieć w sobie coś z religii.

Source Article from https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1759012,1,jedzenie-weganieje.read?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rss

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

0 komentarzy »

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Kategorie

Odnośniki