Kanał RSS

Dlaczego pijącym tak trudno zerwać z piciem? | Zaszyci na miarę

0

Listopad 27, 2018 przez admin

JOANNA CIEŚLA: – Zszokowały pana wyznania Pawła Kukiza o tym, że „popłynął” w piątkową noc – i przez to wypisywał bzdury na Twitterze?
MATEUSZ GOLA: – Z perspektywy psychologicznej: w ogóle. Wiele osób doświadczyło albo obserwowało u innych ludzi stany, w których traci się kontrolę, a potem zostaje tylko zdziwienie tym, co byli w stanie zrobić. To jest po prostu efekt rozhamowującego wpływu alkoholu na grzbietowo-boczną korę przedczołową mózgu – obszar, który pozwala na bieżąco panować nad zachowaniem. A także trzymać je w ryzach, by osiągać długoterminowe cele. Gdy ten obszar zaczyna gorzej działać, co zdarza się także przy większym zmęczeniu, łatwiej o zachowania impulsywne – nieskrępowane przejawy emocji, takich jak złość czy agresja. W pełni rozumiem komentarz Pawła Kukiza, że pierwszy powinien rzucić kamieniem, kto nigdy nie przeżył takiego stanu.

Odkładając oceny, czy politykowi wypada tyle samo co innym, mnie zdziwiło względnie szybkie dojście do siebie Kukiza. Przedstawiał się jako alkoholik niepijący od dłuższego czasu; zawsze myślałam, że gdy ktoś taki „popłynie”, to nie staje na nogi zaraz następnego dnia, by się tłumaczyć.
Główny mechanizm uzależnienia polega na tym, że korzystanie np. z alkoholu czy marihuany lub zachowania takie jak oglądanie pornografii lub hazard, to nie tylko sposób dostarczania sobie przyjemności, lecz także sposób radzenia sobie z napięciem albo z trudnymi emocjami. Nałóg pozwala się na chwilę oderwać od problemu, ale odroczony problem wraca, a wtedy znów automatycznie włącza się sztywna strategia radzenia sobie z nim, czyli np. sięganie po używkę. Mózg osoby w nałogu jest bardzo mocno uwarunkowany. Wszystko, co kojarzy się z nadużywaniem jakiejś substancji, łącznie z jej nawet niedużymi dawkami, od razu wywołuje chęć osiągnięcia haju czy upojenia, więc faktycznie – gdy się zacznie, trudno znaleźć granicę.

Dlatego wiele terapii – w tym te dominujące w Polsce, wyniesione jeszcze z grup 12-krokowych, Anonimowych Alkoholików – opiera się na zero-jedynkowym założeniu: albo ktoś nie sięga po alkohol w ogóle, albo po prostu pije. Dziś jednak wiemy, że większość ludzi po leczeniu nie jest w stanie zachować całkowitej abstynencji. 70 proc. pacjentów po roku od zakończonej terapii będzie piło. A w tym tradycyjnym 12-krokowym modelu alkoholowa wpadka wiąże się z dużą stratą.

Nie można o sobie powiedzieć, że ma się 10 lat abstynencji…
Nie można mieć podopiecznych w grupie 12-krokowej, trzeba zaczynać program od nowa, traci się pozycję w społeczności. Taka motywacja oparta na ostracyzmie wokół wpadki jest często stosowana w ośrodkach odwykowych, bo jest skuteczna w pierwszym etapie zdrowienia. Niestety, u wielu osób po pewnym czasie ten mechanizm przestaje działać. W związku z tym w ostatnich latach trochę inaczej patrzy się na efekty terapii, przyjmując, że zadowalającym rezultatem może być również samo ograniczenie szkód, które alkohol w życiu człowieka robi, jeśli całkowita abstynencja nie jest do osiągnięcia. Przy takim podejściu okazuje się, że spora część z tych 70 proc. – mimo że sięga po alkohol – ogranicza to np. do weekendów lub rzadziej wpada w ciąg, tak że picie przeszkadza im mniej w obowiązkach.

Co w takiej terapii pomaga uzależnionemu człowiekowi nie wpaść w nałogowy ciąg po jednym piwie albo jednym skręcie?
Terapeuci starają się zmienić jego myślenie na mniej zero-jedynkowe: „Dziś nie udało mi się zachować abstynencji, ale to nie znaczy, że jestem beznadziejny; może któregoś dnia uda mi się w końcu zaskoczyć na stałe”. To ogranicza skłonność do wpadnięcia w ciąg wielodniowy, prowadzący do jeszcze większych szkód. Myślenie dychotomiczne: wszystko albo nic, abstynencja albo cug, zmienia się na dopuszczające, że nie jest się całkowicie przegranym, choć nie w 100 proc. na dobrej drodze: „OK, dałem plamę, ale jak najszybciej wracam na ścieżkę, którą wybrałem, bo wiem, że jest dla mnie dobra”.

Żeby to się udało, potrzebne jest wypracowanie wielu umiejętności. Przede wszystkim radzenia sobie z problemami, ze stresem, z trudnymi emocjami – czy to przez relacje z innymi ludźmi, zdolność do rozmowy o tym, co męczy, czy to poprzez – mówiąc językiem psychologii – lepszą autoregulację: jakieś hobby, sport, autorefleksję. Chodzi o to, żeby wachlarz możliwości był możliwie szeroki. Kolejnym aspektem jest świadomość konsekwencji – i tych, które już nastąpiły, i potencjalnych – bo osoby uzależnione mają tendencję do zapominania o negatywnych skutkach nałogu.

Source Article from https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1770180,1,dlaczego-pijacym-tak-trudno-zerwac-z-piciem.read?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rss

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

0 komentarzy »

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.