Kanał RSS

Co większy deszcz, to powódź i ofiary zalania. ”W jednej z gmin ludzie odbudowują się 8 metrów od wyrwy w wale” [WYWIAD]

0

Maj 31, 2014 przez admin

Anna Gmiterek-Zabocka: W wielu miejscach w Polsce na bieco trwaj prace przy rozbudowach, przebudowach, modernizacjach waw na rzekach. Ostatnio byo tak. m.in. na Lubelszczynie, w Braciejowicach, gdzie wa jest w trakcie remontu, a zbliaa si wielka fala. I rzesze ludzi robiy, co mogy, by wa wzmocni i podnie. Tutaj udao si rzek „powstrzyma”, ale czy na dusz met jest to sposb?

Konrad Mylik: – Musimy przesta myle industrialnie i bardziej podglda, jak zachowuje si przyroda. Bo przyroda, zanim my si w niej pojawilimy, zachowywaa si podobnie. I jeeli sdzimy, e to si da istotnie odmieni, to grzeszymy naiwnoci. Raczej naley patrze, jak ukada si z przyrod, by nie robia nam krzywdy. Pamitajmy, e to my do niej przyszlimy, a nie odwrotnie.

Ale co to oznacza w praktyce? To, e way podnosimy, e je remontujemy, e tak jak np. w Wilkowie syszymy od sub, e way wytrzymaj – to nieprawda?

– Mamy z jednej strony krzywd ludzk, jak np. zalane budynki, pola, firmy. Ale z drugiej strony – zachowanie przyrody. A przyrody nie da si zmusi, by przestaa si zachowywa jak zawsze. W zwizku z tym, trzeba si zastanowi, czy zasadne jest odbudowywanie pojedynczych budynkw, a take niekiedy caych miejscowoci, w miejscach, gdzie istnieje due ryzyko, e znw bd zalane.

W jednej z gmin na Lubelszczynie ludzie odbudowuj si osiem metrw od wyrwy w wale, z powodzi 2010 roku. A nasza filozofia – filozofia rodowiska gospodarki wodnej w Polsce – jest taka, e nie sposb odsun powodzi od ludzi – lepiej odsun ludzi od powodzi. Propagujemy taki sposb mylenia. A czy to si udaje? To temat na osobn rozmow.

To brak wyobrani?

– Pamitamy z 1997 roku z Wrocawia zalane do drugiego pita osiedle Kozanw. I nadal buduje si tam osiedla. Co mog powiedzie? To konflikt midzy zdrowym rozsdkiem a interesem gminy, ktra wydaje pozwolenia. Ja bym takich pozwole nie wydawa.

Prawo te, niestety, jest niedoskonae. A to bierze si std – jak mwi moje koleanki i koledzy – e wikszo naszych posw to posowie nizinni. I nie bardzo rozumiej, co znaczy powd np. w Karpatach. Kto nie zobaczy w yciu kamieni wielkoci kredensu, obracanych w potoku jakby byy zrobione z drewna, ten nie pojmie, co to powd w grach.

Po powodzi zapominamy, e nasz dom by zalany.

– Tak, to si wie z psychologicznym mechanizmem wyparcia. Chtnie zapominamy o nieprzyjemnych rzeczach i tak si zachowujemy, jakby si to nie zdarzyo.

Marek Jelonek: – To jest problem spoeczny. Ale przede wszystkim jest to problem rozumienia rzeczywistoci. Zakadamy czsto, e moemy wszystko i e wygramy z powodzi. To si jeszcze nikomu nie udao. Na przykad Nowy Orlean, zalany w cigu kilkunastu godzin. I potem jeden z fachowcw powiedzia wprost, e odbudowa tego Orleanu to bd, za ktry zapac przysze pokolenia.

Nie dopuszczamy do siebie myli, e powd moe przyj po raz kolejny?

M. J: – Caa kwestia powodzi to kategorie fizyki, w zakresie szkoy podstawowej, moe redniej. Woda, ktra spada z nieba, musi si gdzie zmieci. Cudw nie ma. I to jedna rzecz. Ale jest i kolejna. Brana wodna troch nie dba o rzeczywisty przekaz informacji. Cay czas si mwi o powodzi stuletniej, 50-letniej, tysicletniej. To s prawdopodobiestwa i to daje si starannie wyliczy. Ale to prawdopodobiestwo zmienia jedna powd.

Jest taka rzeka Biaa Tarnowska. I tam powd z 2010 roku zmienia wielko przepywu dla wody prawdopodobnej, stuletniej, a o jedn czwart. Zamiast 600 metrw szeciennych na sekund pynie 800. Wszystkie nasze mosty, way s za niskie. Pozostawiam to bez komentarza, bo znw pojawia si pytanie: dalej podwyszamy way?

Rozumiem, e stawia pan tu wielokropek?

M. J.: – Dokadnie. Znakomity specjalista do spraw gospodarki wodnej, pan doktor elaziski, twierdzi, e mamy do czynienia ze spiral ochrony przeciwpowodziowej. Mamy powd – budujemy wiksze way. Przychodzi nastpna powd – znw podwyszamy way. I ten system jest cay czas tworzony, a my jestemy w dalszym cigu z tyu za przyrod. Way s oczywicie potrzebne, ale wszystko musi by robione sensownie i racjonalnie.

K. M.: – Na polskiej prowincji ludzie myl czasem krtkoterminowo. Nie wszyscy przyjmuj do wiadomoci, e bdzie tak, jak mwi fachowcy, e mamy do czynienia z pewnymi matematycznymi wyliczeniami. Czasem nawet nasi specjalici sysz od mieszkacw: „Wecie sobie ju t rzek, bo ona jest wasza. Strasznie nam tu przeszkadza”. A to jest przecie mylenie magiczne. Nie wolno lekceway praw natury.

Wspomnielicie panowie o rzece Biaej. Wiem, e tam jest realizowany specjalny projekt, ktry niejako przywraca rzek do stanu pierwotnego – zaoenie jest takie, e nawet jeli rzeka wyleje, to nie powinno to zagraa ludziom, bo tereny wok rzek powinny by po prostu puste?

M. J.: – Generalnie tak. Akurat ten projekt z rzek Bia, realizowany w ramach programu Infrastruktura i rodowisko, dotyczy bardziej czci przyrodniczej. Ale nie da si chroni przyrody bez porozumienia z miejscow ludnoci. My tam mielimy kilka spotka z mieszkacami.

W wielu miejscach w Polsce mimo bliskoci rzeki, mimo groby powodzi, ludzie nie chc si przenosi, zmieni miejsca zamieszkania.

M. J.: – To kwestia zwizana po prostu z kalendarzem. Jeeli jest miesic po powodzi, gdy jest pacz, tragedia, to wtedy jeszcze by moe ci ludzie powiedz „tak” i zechc si przenie. Ale po roku odpowied ju bdzie inna – nastpuje zapomnienie, przecie wydane zostay pienidze na remont.

Cho z drugiej strony czasami jest jeszcze inaczej: rozmawiaem z wacicielem jednej z duych firm na terenach zalewowych. I on powiedzia: „Jutro si przenosz, tylko niech mi kto da sensown zapomog”. Odpowiedziaem, e s przecie rne programy, pienidze na ten cel. A on mi na to, e ju trzykrotnie prbowa, e sprawa gdzie ugrzza.

Mieszkacy terenw zalewowych w ogle chc rozmawia?

M. J.: – Ludzi zawsze trzeba przekonywa. Trzeba si spotyka, rozmawia, wyjania. My to robilimy w przypadku naszego projektu z rzek Bia. Na pocztku bya ogromna wrogo do nas, a potem pojawio si pytanie – czemu wy do nas przyszlicie, a kto inny nie przyszed?

Ale eby nie byo tak sodko: czsto jest tak, e fachowcy uznaj, e maj wiedz „objawion” i nie konsultuj tego ze spoeczestwem. Troch czasami brakuje tego dialogu.

Source Article from http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,16067211,Co_wiekszy_deszcz__to_powodz_i_ofiary_zalania____W.html

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

0 komentarzy »

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Kategorie

Odnośniki